wtorek, 12 marca 2013

Art - Pora na Przygodę

Witam czytelników!
Jak wiadomo, rozpocząłem zacząłem nowy projekt związany z opowiadaniami. Będzie to w miarę rozbudowane działanie, bo pomysłów mam sporo i wciąż pojawiają się nowe. Mam nadzieję, że będzie się wam podobało, ale mam również nadzieję, że będziecie komentować. Jestem pewien, że mój sposób pisania ma w sobie wiele niedociągnięć i chciałby wiedzieć co wam się mogło nie spodobać.
Uznałem, że narysuję w komiksowym stylu mój starszy rysunek Trevora. Mimo, że wcześniejszy projekt upadł to sądzę, że nie powinno być problemu z wykorzystaniem poprzedniego designu. Tak nawiasem, tak miał początkowo wyglądać mój bohater.
Wyjątkowo zadowolony jestem z miecza, ale to tylko tak pobocznie.

Niespecjalnie udana praca komputerowa, ale i tak jestem z niej zadowolony. 

Teraz już tylko ołówkowy wygląd.
Tak naprawdę prawie nic tu nie zmieniłem. Poprzedni projekt sam w sobie był dobry, a wiadomo, że lepsze jest wrogiem dobrego i postanowiłem nic specjalnie nie dodawać. Sądzę, że wyszło to nad dobre.

Nowy rozdział już w tym tygodniu :)
Nie wiem do końca jak się wyrobię i w który dzień tygodnia, ale mam ciekawe pomysły. Mam nadzieję, że wam się spodobają.

sobota, 9 marca 2013

Pora na przygodę - Rozdział 1


W ostatnim poście wspominałem o opowiadaniach. Poniżej zamieściłem pierwsze :) 
To jest osadzone w Krainie Ooo z kreskówki Pora na Przygodę. Fabuła będzie rozpisana na 4, może 5, wpisów.
Miłego czytania.

***

Trevor szedł szybkim krokiem przez rozległą równinę. Słońce uporczywie prażyło mu kark. Nie było to miłe, szczególnie że na plecach niósł stosunkowo ciężki miecz. Naramienniki i nakolanniki też nie ułatwiały mu podróży. Nie miał jednak wyboru. Księżniczka Długopisów prosiła go, żeby coś dla niej załatwił. Teoretycznie miał wybór, ale gdyby odmówił pewnie kazałaby go zabić. Miał już doświadczenie z takimi pannami.. Już nie raz próbowały go wykończyć. Szczególnie Księżniczka Tasaków i Maczet. Ona to dopiero była ostra.
Wyglądało na to, że podróż miała być naprawdę ciężka. Widoczny w oddali las był widoczny tylko dlatego, że teren był w miarę płaski. W praktyce mogło to być jakieś dwadzieścia kilometrów. Jęknął znużony.
Miał przekazać wiadomość Księżniczce Piór Wiecznych, bo władczyni długopisian nigdy nie pozwoliłaby na kontakt jej poddanych ze swoim wrogiem. No i nie uznawała gołębi pocztowych. Na jej terenie nie miały one żadnych praw, podobnie jak inne mniejszości. Szkoda, bo wiele by to ułatwiło. Nie było jednak aż tak źle. Królestwo, do którego zmierzał, było tuż za Puszczą Śmierci Bolesnej. Dobrze byłoby, żeby przekroczenie lasu poszło w miarę bezproblemowo, ale kto wie.  Jeszcze nigdy nie był w tamtym miejscu.
Szedł i szedł. Że, akurat musiał opuścić go Skrzydlaty Plecak. Mógłby w ten sposób bardzo ograniczyć czas, ale nie było może, żeby go zatrzymał. Był to zakładnik Żab Sprawiedliwości, które też chciały latać, a nie mogły. Chciały wydusić z Plecaka jak to się robi. Powiedział im, że do tego potrzebne są skrzydła, a że one ich nie mają to postanowiły go zabić. Trevor uratował go i zwrócił rodzinie. Koniec retrospekcji.
Mężczyzna miał nadzieję, że las choć trochę się przybliżył, ale prawie wcale. Takie odległości są bardzo złośliwe.
Zwracając uwagę na ilość kilometrów Trevor postanowił, że da sobie spokój z nadmiernymi przemyśleniami i retrospekcjami, bo najprawdopodobniej mózg, by mu się przegrzeje.
Myślenie – stop!
Kiedy był już na miejscu Słońce zaczęło zachodzić. Mężczyzna usiadł pod jednym z drzew mając nadzieję, że ono go nie zje. Wydawało się być spokojnym drzewem. Zdrzemnął się pod nim jakieś piętnaście minut. Potem wstał. Udało mu się odzyskać choć trochę energii. W momencie wejścia do lasu Słońce zaszło już całkowicie.
Drzewa były upiorne, ale tylko trochę. Trevor znał drzewoludzi i po kilku krokach wiedział, wiedział, że na pewno ich tam nie ma. Mieli zwyczaj rzucania się z pazurami na swoje ofiary. Mimo, że nie były jednej z morderczych ras to las wciąż pozostawał niepokojący. Był zdecydowanie za cichy. Zupełnie jakby wszystkie zwierzęta ucichły lub nie żyły. Może lepiej byłby zostać przy pierwszej opcji. Szedł jednak przed siebie mając nadzieję, że przeżyje przeprawę.
Wiedział, że las jakiś wybitnie duży nie był. Przejście wzdłuż powinno trwać niecałe dwie godziny.
Nagle doszedł do niego odgłos szelestu. Odwrócił się pospiesznie. Stała za nim mała kaczuszka. Natychmiast sięgnął po krótki mieczyk.
- Czego ode mnie chcesz, maro nieczysta? – krzyknął na nią.
Nie odezwała się. Zza znajdujących się za nią krzaków zaczęły wyłaniać się kolejne żółtopióre stworzenia. Zdawało się, że nie mają końca. Trevor zrobił krok do tyłu pilnie je obserwując z wyciągniętym mieczem. Wtedy pojawiła się ostatnia kaczka. Miała na głowie złotą koronę.
- Zabijcie tę ludzką poczwarę – zakwakała władczo.
Nie zastanawiając się mężczyzna rzucił się do ucieczki przed chmarą żółtych, uroczych morderców. Biegnąc doszedł do wniosku, że ta niespodziewana sytuacja porządnie usprawni przejście lasu. No, o ile przeżyje. Miał nadzieję, bo wypatroszenie przez rój tysiąca kaczuszek nie był zbyt heroiczną śmiercią.
Ostatkiem sił wybiegł z lasu. Pościg dobiegł końca. Opierzeni oprawcy już go nie gonili. Opuścił ich terytorium. Szaleńczy biegł dobiegł końca. Nie został jakoś szczególnie poszkodowany, ale jedna z kaczuszek wgryzła mu się w piętę i trzeba było jakoś się jej pozbyć. Na szczęście wystarczyło ją tylko dziabnąć mieczykiem, żeby puściła i uciekła z powrotem do lasu.
Westchnął. Ruszył w mroku drogą wychodzącą z lasu, której jakimś cudem wcześniej nie zauważył. Po chwili dotarł do bramy zbudowanej z dwóch wielkich kałamarzy. Zastukał trzy razy. Z okienka na szycie jednego z kałamarzy wychylił się strażnik.
- W jakim celu się tu znalazłeś? – zapytał cierpko.
- Mam przekazać wiadomość Księżniczce Wiecznych Piór – odparł.
- Księżniczka śpi. Otworzę ci rano – dodał strażnik i wrócił do środka kałamarza.
Trevor stał przez chwilę dalej patrząc lekko zdziwionym wzrokiem w okienko. Czy to była gościnność Wiecznych Piór? Najwyraźniej. Usiadł przed bramą. Zdał sobie sprawę, że nie spał już dwie doby.  Opadł na plecy mając nadzieję, że żaden nocny stwór  nie postanowi się nim pożywić.
Odpłynął.
Obudził się ze świadomością ośmiu przespanych godzin. To uczucie bardzo mu odpowiadało. Szczególnie, że pewnie czekało jeszcze dużo roboty. Wstał i zapukał ponownie w bramę. Tym razem otwarła się od razu. Mieszkańcy wyglądali jak najróżniejsze stalówki czy kałamarze. Patrzyli na niego z niepokojem. Fakt, że do miasta zawitał wędrowny, blondwłosy wojownik nie napawał ich spokojem.
Skierował się do centrum miasta. Stał tam zamek w kształcie wielkiego, rozciągniętego w górę kałamarza. Z jego czubka wyrastała wysoka na kilkadziesiąt metrów czarna wieża. Z budynku wyszła Księżniczka. Wyglądała jak bardzo kształtna niebieska stalówka. Zmierzyła go podejrzliwie wzrokiem.
- Przysłała cię Długopiśnica, człowieku? – zapytała bez zbędnych ceregieli.
- Poniekąd – odparł mężczyzna. – Idę akurat tą trasą, więc poprosiła mnie, żebym coś przekazał.
- Czyli co, człowieku? – fuknęła na niego.
- Księżniczka Długopisów chce oficjalnie potwierdzić stan wojny.
Władczyni patrzyła na niego dziwnym wzrokiem. Odniósł wrażenie, że jej stalówkowa twarz wykrzywiła się w grymasie okrutnego uśmiechu.
- Z chęcią – mruknęła pod nosem. – A teraz wynoś się, człowieku.
Blondyn znowu zdziwił się manierami tego ludu, ale bez gadania opuścił nieprzyjemne miejsce.
Nie miał im za złe, że wyprosili go właśnie w ten sposób. Miał im za złe to, że nie zaproponowali mu żadnego jedzenia ani nic.  Za dwiema dobami bez snu szły też dwie doby bez jedzenia. To nie było miłe.
Jako, że był wędrownym łowcą smoków nie miał również specjalnych środków finansowych. Zwykle kiedy zabijał jakąś bestię to uciskany przez nią lud z chęcią wyposażał go w jakąś nową broń albo ofiarował pokarm. Ten zwykle był jadalny dla człowieka, ale nie zawsze. Wolał nie wspominać jak mieszkańcy pewnego bardzo uczynnego królestwa chcieli, żeby zjadł… No właśnie, wolał tego nie wspominać.

piątek, 8 marca 2013

~Odsiecz 04~ + ENG

Nowa strona!
Nawiasem dodam jeszcze pewną ważną informację. W najbliższym czasie zacznę publikować opowiadania o moich postaciach w różnych rzeczywistościach. Komiks będzie pojawiał się równolegle, co tydzień. Na razie trudno mi powiedzieć jaki będzie harmonogram publikowania opowiadań, bo dopiero zaczynam je pisać. 
Mam nadzieję, że wam się spodobają.
Najbliższe będzie umiejscowione w świecie z kreskówki Pora na Przygodę. Jest to w miarę znany tytuł, ale jeśli nie znacie to polecam obejrzeć na Cartoon Network lub w Internecie.

poniedziałek, 4 marca 2013

~Odsiecz 03~ + ENG

English version is now avaliable :)
Skaner przestał być na mnie zły, więc zamieszczam nowiutką stronę ;P
W ramach odkupienia win kolejna strona zostanie dodana w najbliższy piątek.

niedziela, 3 marca 2013

Komplikacje

Ostatnie problemy trochę się nasiliły. Nie mam dostępu do skanera i nie mam pojęcia jak długo może to potrwać. Ale kiedy już będzie to rozdziały będą pojawiać się trochę częściej.
Wybaczcie za kłopoty.
***
I have problems with my scaner. I can't post any pictures but in some time I hope that I will post them. And then I will post more than one page per week.
Sorry for problems.

piątek, 1 marca 2013

Dzień z życia glana/ A day in the life of combat boot


Niestety nie mam dziś dostępu do skanera, więc nie opublikuję dziś nowej strony, ale za to pokażę wam "opowiadanko". Miałem to opublikować z obrazkami, ale jak wspomniałem wcześniej, skanera nie mam. 
Ale mam nadzieję, że nie macie mi za złe takiego przejawu weny :) 
***
My new funny story about one day of combat boot. Sorry but it was impossible to add any pictures :( But I will post new page on Sunday.

Dzień z życia glana/ A day in the life of combat boot 

Glan wstaje.
Glan ścieli łóżko i idzie do łazienki.
Glan myje zęby.
Glan idzie do kuchni i robi sobie śniadanie.
Glan je śniadanie.
Glan włącza telewizor.
Glan ogląda Wiadomości.
Glan idzie do pracy.
Glan pracuje ciężko.
Glan denerwuje się na szefa.
Glan wraca do domu.
Glan dzwoni do swojej dziewczyny.
Glan spotyka się z nią w parku.
Glan idzie z nią na romantyczną kolację.
Glan wraca szczęśliwy do domu.
Glan włącza telewizor.
Glan ogląda Wiadomości.
Glan bierze wieczorny prysznic.
Glan kładzie się spać.

Combat boot wakes up.
Combat boot makes bed and goes to bathroom.
Combat boot washes up.
Combat boot goes to kitchen and makes a breakfast.
Combat boot eats the breakfast.
Combat boot turn on a TV.
Combat boot watches News.
Combat boot goes to work.
Combat boot works hard.
Combat boot gets angry to his boss.
Combat boot comes back home.
Combat boot calls his girlfriend.
Combat boot meets her in a park.
Combat boot goes with her to romantic dinner.
Combat boot comes back home happy.
Combat boot turn on a TV.
Combat boot watches News.
Combat boot takes a shower.
Combat boot goes to sleep.